pismo do prokuratury

Wyświetlono wypowiedzi znalezione dla zapytania: pismo do prokuratury




Temat: Kupiłem pirackie CD i jestem podejrzany o paserstwo

Użytkownik Paser <skry@polbox.comw wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:8vd7kf$ml@slimek.man.lublin.pl...

Witam wszystkich i zwracam się o poradę.

Bardzo się zdziwiłem, kiedy jakiś tyudzień temu wezwali mnie na policję w
sprawie zakupu pirackich CD od pana takiego i takiego. Na policji
dowiedziałem się, że nie jestem świadkiem, tylko podejrzanym (o zakup
pirackiego oprogramowania - paserstwo). Policja posiada dowód pobrania
pocztowego (odbiór przesyłki) na wartość 52 zł.
Zeznałem, że:
1. Nie pamiętam kiedy kupiłem płyty, bo było to ok. 1,5 roku temu
2. Nie wiedziałem, że płyty które oferował sprzedawca na grupie
dyskusyjnej
są pirackie
3. Zorientowałem się, że płyta, którą otrzymałem jest piracka dopiero po
otworzeniu paczki (stwierdziłem tak po wyglądzie, ale się nie znam)
4. Nie przyniosłem ze sobą płyty, ponieważ ponad rok temu sprzedałem
komputer, a płyty rozdałem wśród znajomych
5. Nie znam człowieka, który te płyty sprzedawał.
Policjant dał mi do wglądu akta sprawy, z których wynikało, że w stosunku
do
każdego z kupujących ma być prowadzona osobna sprawa (pismo od prokuratury
jakiejś do innej , niższej rangą). W aktach był także wyciąg z przekazów
pocztowych jakie trafiały do sprzedającego. Była także oddrukowana
zawartość
strony sprzedającego i jego skrzynki pocztowej (nie było tam żadnej
korespondencji ze mną).
Poinformowano mnie, że po upływie 3 dni, o ile nie będę chciał składać
dodatkowych wyjaśnień, sprawa zostanie przekazana z powrotem do
prokuratora.

Teraz pytania do Was:

1. Prawdopodobnie będę miał normalną rozprawę - co mi realnie grozi (bo
wiem
że wg kodeksu od grzywny do pozbawienia wolności)?
2. Czy słyszeliście o podobnych sprawach (oskarżenie kupującego)?
3. Czy jeżeli dostanę karę grzywny to jestem potem traktowany urzędowo
jako
osoba "karana"?
4. Co w ogóle robić?

Pozdrawiam i czekam na odzew,

podejrzany o paserstwo.

To co zrobiłeś można nazwać paserstwem nieumyślnym i jak najbardziej jest


karalne. Trzeba po prostu bardzo uważać co się od kogoś kupuje.
Możesz się od tego uwolnić przekonując sąd, że nawet przy zachowaniu
"szczególnej ostrożności" nie domyśliłbyś się, że towar jest trefny. W
takich sprawach bardzo ważna może okazać się cena, zbyt niska już sama sobą
sugeruje, że coś może być nie tak.
Jeżeli sąd wyda wyrok skazujący choćby na najniższą grzywnę czy też
ograniczenie wolności = jestś osobą karalną = masz kryminalną przeszłość.
Zatarcie skazania następuje chyba po 15 latach, ale nie jestem pewna na
100%.
To co możesz zrobić najlepszego to współpracować z prokuraturą, a może się
uda wyjść z tego bez skazania.

Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: postępy tolerancji w Rosji
postępy tolerancji w Rosji
Homo-profanacja świątyni
W Sankt Petersburgu homoseksualiści zbezcześcili kościół katolicki.
Protestujący petersburscy katolicy wyrażają swoje oburzenie z powodu
skandalicznego "berlińskiego karnawału Love Parade", którego głównymi
uczestnikami byli homoseksualiści. W ubiegłą sobotę, w 303. rocznicę
założenia miasta, dopuścili się oni odrażających profanacji tuż przed
kościołem katolickim pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Zaskoczeni katolicy
nie od razu poinformowali media. Parafia skierowała pismo do prokuratury.
Jak się dowiedział "Nasz Dziennik", pijani uczestnicy libacji przed kościołem
pobili młodą parafiankę, która nie wpuściła ich do pomieszczeń służbowych. W
wiszącej wewnątrz gablocie rozbili szybę, a po hucpie pozostawili po sobie
wokół świątyni butelki, papiery i inne śmieci. "Na scenie wzniesionej bez
wiedzy administracji parafii św. Katarzyny, w ciągu całego wieczoru urządzano
odrażające tańce i nieprzyzwoite przedstawienia z udziałem rozebranych kobiet
i transwestytów, obrażające nie tylko uczucia wierzących, którzy przyszli na
nabożeństwo, ale również wszystkich porządnych chrześcijan, którzy przybyli
na to święto z dziećmi" - stwierdzono na stronie internetowej parafii, którą
zacytowała również wczoraj rosyjska agencja Interfax. Silne nagłośnienie
uniemożliwiało przeprowadzenie wieczornego nabożeństwa, a grupa pijanych
widzów zablokowała przejście do głównego wejścia do kościoła.
Dzień wcześniej ktoś zadzwonił do księdza proboszcza, niewyraźnie się
przedstawiając, z pytaniem o... zgodę na występy przed kościołem. Kiedy
usłyszał odpowiedź odmowną, odłożył słuchawkę. "Pozbawieni wszelkiego
poczucia wstydu, widzowie tzw. parady miłości (...) z jazgotem wtargnęli do
świątyni, pili alkohol i załatwiali potrzeby fizjologiczne przy bocznych
wejściach do podziemi kościoła" - podkreślają parafianie w oświadczeniu.
Wiadomość o profanacji świątyni nie od razu dostała się do prasy. - Do końca
nie wiedzieliśmy, jak reagować i czy to nagłaśniać, dlatego informacja ta
dotarła do rosyjskich mediów z opóźnieniem - powiedział w rozmowie z "Naszym
Dziennikiem" o. Wojciech Delik, dominikanin, zastępujący proboszcza parafii
św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Sankt Petersburgu. - Wśród naszych parafian
mamy prawników i zawodowych dziennikarzy, którzy obstawali przy tym, że tego
skandalu nie wolno tak zostawić. Jest to o tyle ważne, że dowodzi, iż nie
tylko my, księża, zdecydowanie sprzeciwiamy się takim profanacjom w wykonaniu
homoseksualistów, ale również nasi parafianie. Skierowaliśmy już wniosek do
prokuratury z żądaniem pociągnięcia do odpowiedzialności organizatorów tej
hucpy - powiedział o. Delik. Poinformował nas również, że wezwani milicjanci
do końca stali i przyglądali się biernie imprezie, sprawiając wrażenie, jakby
nie mieli instrukcji, jak się mają zachować.
Wielu uczciwych mieszkańców Petersburga, uważanego za kulturalną stolicę
Rosji, przyłączyło się do protestów miejscowych katolików. - Mają oni powody
do dumy ze swojego miasta, z Ermitażu, baletu i filharmonii, dlatego kiedy
dochodzi do świętowania urodzin miasta, oburzają się, że mają miejsce takie
odrażające ekscesy. Z pewnością należało do nich to "przedstawienie"
homoseksualistów. Takie jego elementy, jak imitowanie współżycia, i to tuż
przed wejściem do świątyni, były szczególnie odrażające, profanujące nasz
kościół i obrażające uczucia religijne naszych parafian - podkreślił
administrator parafii ojciec Delik.
Z protestami petersburskich katolików solidaryzują się również liczni
prawosławni, zarówno identyfikujący się z patriarchatem moskiewskim, jak i
Cerkwią zagraniczną. - Uważam to za kolejny znak potwierdzający rzeczywiste
ocieplenie i zbliżenie stosunków między katolikami a prawosławnymi w duchu
wspólnej obrony wartości - ocenił o. Delik.
Zbudowany w latach 1763-1783 kościół pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej w
Sankt Petersburgu jest najstarszą świątynią katolicką w Rosji. W latach 1798-
1938 spoczywały tam doczesne szczątki ostatniego króla Polski Stanisława
Augusta Poniatowskiego. Modlili się tu m.in. św. Urszula Ledóchowska, bł.
Zygmunt Szczęsny-Feliński i św. Rafał Kalinowski.
Waldemar Moszkowski
"Nasz Dziennik" 2 czerwiec 2006 Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Pisowska bezpieka w akcji
>zyczenie po akurat nie powinno byc dla prokuratury wiazace.

Ponoc wyslano oficjalne pismo do prokuratury w tej sprawie - patrz
ostatni link z poprzedniego wpisu. Rozumiem, ze pismo dotyczylo
podjecia sledztwa. No chyba ze platformiarze klamia.

interesujace jest ze wlasnie
> teraz przesluchania ruszyly pelna para. tym samym ziobrowa
prokuratura dala
> podejrzanym rok na mozliwe mataczenie

Kiedy ruszenie przeluchan pelna para nie byloby interesujace? Przed
wyborami samorzadowymi? W czasie "afery blidy"? W czasie "afery
CBA"? Odpowiedz brzmi - dla przekonanego o niegodziwosci Kaczorow
kazda pora wyda sie "interesujaca".


> ja sie wlasnie pytam. sam fakt wezwan jest jeszcze prawnie
neutralny. istotne
> jest czy dla kazdego z tych wewan sa prawne podstawy i czy pytania
dotycza spra
> wy
>

Czy ktos twierdzi, ze podstaw nie ma?

> samo sledztwo powinno biec swoim trybem. to co niepokoi to
korelacja czasowa
> intensyfikacji sledztwa z kampania wyborcza (tym dziwniejsza ze od
tych
> przesluchan nalezalo sprawe zaczac). a w demokratycznym panstwie
prawa
> prokuratura nie moze sluzyc do zalatwiania celow partyjnych

O przebiegu sledztwa nic nie wiemy, wiec trudno sie na temat jego
prawidlowosci i tempa wypowiadac. O zalatwianiu celow partyjnych tez
nic nie wiemy.


> mysle ze to co jest dziwne to zamrozenie sledztwa na rok i nagle
przbudzenie si
> e
> ziobrowych spioszkow teraz
>

A kiedy nie byloby dziwne? Kiedy byc uznal, ze pora jest
odpowiednia? Przed wyborami samorzadowymi? itd. itp...

>
> to juz slyszalem - ale wiem z doswiadczenia ze on potrafi lgac jak
z nut. wiec
> nie wierze
>

Wierzyc nie musisz, ale insynuowac nie powinienes.


cel partyjny polega na wykreowaniu typowej dla ziobry pseudoafery w
srodku
> kampanii wyborczej. oskarzyc dzialaczy tak zeby wyjasnic nikt nie
zdazyl. zeby
> sad nie mogl zweryfikowac dowodow prokuratury. zeby cos sie
przykleilo
>

Dlaczego Ziobro nie wykreowal pseudoafery przed wyborami
samorzadowymi, kiedy sprawa byla goraca? Ci swietlani dzialacze
zostali oskarzeni przez "N" juz dawno temu, sprawa byla walkowana w
mediach przez pewien czas przed wyborami samorzadowymi. Donek
zarzekal sie, ze bardzo mu zalezy na wyjasnieniu sprawy. Odwidzialo
mu sie dopiero wtedy, gdy zobaczyl, ze sprawa jest rzeczywiscie
intensywnie wyjasniana przez organy scigania. Jak myslisz, gdyby
wtedy prokuratura zrobila tak jak teraz, to jaka bylaby gadka
platformiarzy? Ja jestem przekonany, ze bardzo podobna do
dzisiejszej. Pora nie gra tu zadnej roli. Platformiarze siedzieli z
mordami na klodke do czasu kiedy nie zaistniala powazna mozliwosc,
ze prokuratura moze cos ustalic, co niekoniecznie stawia w dobrym
swietle ekipe Klamliwego Donka. Za "wyjasnieniem" byli tylko do
czasu, kiedy wydawalo im sie, ze nie ma zagrozenia. Teraz
zlodziejskim zwyczajem krzycza, ze to ktos inny jest winny i szukaja
wymowki, zeby ukryc zlodziei w swoich szeregach. Ale komu ja to
tlumacze... Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Sądne dni Krystyny S.
Obserwator, myslisz,ze Prezes Sadu Ci odpisze?
Jest rok 2004 miejmy nadzieje,ze za rok moze czasie spotkamy na form w innym
temacie mniej stresujacym.
Nie jestem czesto na forum, ale sprowokowal mnie oswiecisko-bielski temat.
Obserwato ZYCZE ci szczescia,bys otrzymal odpowiedz od Prezesa Sadu w Bielsku-
Bialej. Moj krewny czeka NA ODPOWIEDZ na pismo polecone wyslane w dniu
5.IV.2000 roku. Sad Okregowy otrzymal to pismo 12 kwietnia potwierdzila to
sekretarka w sadzie.Bylo to wazne pismo do Prezesa jako strony pozwanej w
sprawie do wiadomosci sedzi prowadzacej sprawe o odszkodowanie za szkody przez
funkcjonariuszy panstwowych.Byla prosba o wlaczenie jako dowod w sprawie.Moj
krewny informowal w tym pismie prezesa jako strone pozwana w sprawie
reprezuntuajacego Skarb Panstwa,ze akta sprawy karnej -w sadzie wiedza o jaka
sprawe chodzi i przeciwko komu sie toczyla, bo byly wczesniejsze zawiadomienia
o nieprawidlowosciach-zostaly przez Prokurature Okregowa w B-B zniszczone.
Akta sprawy powinny byc dowodami o odszkodowanie w mysl art 418 kc.
Zalaczone bylo rowniez pismo z prokuratury informujace o tym.
Mimo, ze moj krewny prosil prezesa o zajcie stanowiska - jest cisza do dnia
dzisiejszego.
Akta sprawy zniszczono w Prokuraturze, kiedy moj krewny zazadal
Postanowienia, by sie odwolac jako strona poszkodowana, kiedy zauwazyl, ze
dukument, ktory dostal z tejze Prokuratury ma inna zmieniona wersje-
diametralnie zmieniajca sens i oslaniajaca osobe, ktora dopuscila sie
uchybien.
Sedzia podlegajaca sluzbowo pozwanemu prezesowi do ktorego chcesz Obserwatorze
napisac oddalila pozew powolujac sie na art 418kc,ze nie zostala stwierdzona
wina funkcjonariuszy zgodnie z tym art.
W tej sprawie tez dopasowywano nawet dokumenty.Bylo wyslane rowniez pismo do
viceprezesa sadu z dowodami, ze wazny dokument, ktory zostal nam przyslany
przez tego Pana - ma poddrobiony podpis wspolwasciela domu.
Sedzia odrzucila ten dowod.Odrzucila rowniez wykaz strat i kosztow poniesionych
z procesem.
W naszym domowym archiwum jest masa absurdow z Urzedow Spolecznego Zaufania.
Trudno uwierzyc, ze to prawda.
Najbardziej boli, to ze mimo odwolan pisanych zarywajac noce-bo terminy maja
krotkie- nic nie bylo mozna osiagac- bo sprawa byla z gory skazana na
niepowodzenie.
Wniosek o wznowienie postepowania zostal rowniez oddalony przez Sad Okregowy
w Bielsku-Bialej, gdzie prezes - pozwany w sprawie jest szefem.Powod nie
stwierdzenie winy w mysl art 418 kc.Zlozone zostralo odwolanie i zobaczymy co
bedzie dalej.
Sorry Panowowie i Panie -chce by nasza rodzina w tym roku juz o tym przestala
mowic na spotkaniach rodzinych, by zapanowal wreszcie spokoj.
Sprawa nie zostala przeniesiona do innego sadu, zgodnie z konstytucja o
niezaleznym , niezawislym i bestronnym sadzie i rownosci stron.
Byl tez konflikt interesow - godzacy w powoda a favoryzujacy tak sprawcow jak
strone pozwana. Powod byl na straconej pozycji od poczatku.
Ludzie wymienieni w naszych dokumentach z lat osiemdziesiatych, ktorzy uwiklali
mojego krewnego w kosztowne problemy prawne prowadzili postepwanie sadowe,
notarialne, komornicze bez reprezentacji prawnej i bez ustanowienia kuratora-
a to stwierdzila Prokuratura Rejonowa w Oswiecimiu, pozbawiajac powoda prawa do
odwolania.
Sedzia zas w uzasadnieniu wyroku oddalajc powodztwo o odszkodowanie - podaje
wbrew ustaleniom Prokuratury, ze kurator byl ustanowiony. Jest to nieprawda.
Moj krewny nie jest alkoholikiem, czlowiekiem z marginesu- ma wyzsze
wyksztaclenie.Kim sie jest to nie robi roznicy.Niewiarygodny akt notarialny nie
jest obalony do dnia dzisiejszego, sedzia nie uwazlednila tego wniosku.
Mozemy sobie oprawic w ramke w zamian za wyludzenie bezprawie ogromnych kwot
z nszego domu. Tyle nam zostalo..




Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Agora zaciera ślady?
Agora zaciera ślady?

Agora zniszczyła księgi wejść i wyjść ze spółki, m.in. z okresu kiedy z
wizytami do Adama Michnika i Wandy Rapaczyńskiej przychodził Lew Rywin.
Przyznała to rzecznik prasowy firmy.

Spółka Agora potwierdziła wczoraj, że księgi wejść i wyjść z siedziby firmy
zostały zniszczone, ale - jak oświadczono - miało się to stać zgodnie z
procedurą. Co ciekawe, informacji na temat zniszczonych dokumentów nie
przedstawiono dotąd także posłom z sejmowej komisji śledczej. Jak powiedziała
rzecznik spółki Anna Borys-Karwacka, księgi te nie zawierały nic ważnego z
punktu widzenia śledztwa i nie byłyby dowodem w sprawie. Wyjaśniała, że
książki wejść i wyjść są prowadzone w jej firmie głównie dla działu
sprzedaży. Oznacza to, że były tam wpisywane osoby, które odwiedzały ten
dział, niekoniecznie natomiast - jak twierdzi rzeczniczka - notowano tam
nazwiska wszystkich ważnych osób wchodzących do siedziby Agory. Według Borys-
Karwackiej, na datowane na 3 lutego pismo z prokuratury w sprawie
udostępnienia księgi wejść i wyjść spółka odpowiedziała 10 lutego.
- Odpowiedzieliśmy prokuraturze , że zgodnie ze standardami firmy
ochroniarskiej, która obsługuje Agorę, książki te są niszczone po każdych
trzech miesiącach - dodała.

Przetasowania w komisji
Tymczasem trwają przetasowania w składzie sejmowej komisji śledczej badającej
sprawę Rywina. W środę po południu Sejm zdecydował o losach wniosku LPR o
odwołanie z komisji śledczej Bohdana Kopczyńskiego i powołanie na jego
miejsce Romana Giertycha. SLD nie wziął udziału w głosowaniu, a Giertych
przegrał je również głosami innych klubów. Przypomnijmy, że wcześniej klub
LPR cofnął Kopczyńskiemu poparcie oraz wykluczył go ze swoich szeregów. Liga
zarzuciła mu, iż w niewłaściwy sposób reprezentował klub.
Andrzej Lepper jest natomiast jednym z trzech kandydatów Samoobrony na
miejsce Piotra Smolany. Podobnie jak we wtorek Smolana, tak wczoraj Ryszard
Kalisz z SLD zrezygnował z prac w komisji. Oficjalnie tłumaczono, że ma on
zbyt dużo pracy.

Adam Michnik szczyci się tym, iż to właśnie kierowana przez niego gazeta
ujawniła aferę Rywina związaną z próbą wymuszenia łapówki od firmy
wydającej "Gazetę Wyborczą". Jednak półroczna zwłoka w ujawnieniu tej sprawy,
pokrętne tłumaczenia, dlaczego tak się stało, teatralne zeznania składane
przed komisją śledczą w Sejmie, absurdalna obrona osoby premiera wraz z
interwencją w tygodniku "Polityka" - wycięcie na jego życzenie z wywiadu z
Millerem pytania o aferę, a teraz zniszczenie w Agorze ważnych dla sprawy
dokumentów po raz kolejny udowadniają, że Adam Michnik jest niewiarygodny.
Jest graczem zaangażowanym w rozgrywkę. To nie jest afera Rywina, to afera
Rywin - Miller - Michnik - Kwiatkowski. Tylko tak można na nią patrzeć.
Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Warszawskie Przekręty Mieszkańowe...!!!
Warszawskie Przekręty Mieszkańowe...!!!
List otwarty
Warszawa 06.02.2003
do Sejmu, Senatu i Władz Rzeczpospolitej.

Jesteśmy mieszkańcami byłego domu zakładowego przy ul. Długa 31 w Warszawie.
Zwracamy się z prośbą o podjęcie skutecznej inicjatywy ustawodawczej, która
raz na zawsze przetnie proceder poniewierania ludzi w byłych budynkach
zakładowych, ureguluje ich status prawny i pozwoli dożyć godnie i bezpiecznie
w mieszkaniach będących ich własnością.
Nasz apel wynika z przeświadczenia o wielkiej niesprawiedliwości i
łamaniu prawa, jakie nas dotknęło przy sprzedaży omawianego budynku.

Już w roku 1993, gdy dowiedzieliśmy się o zamiarach sprzedaży budynku,
podjęliśmy starania o wydanie decyzji na wykupienie zajmowanych mieszkań.
Po kilkumiesięcznych rozmowach i wymianie korespondencji zostaliśmy
zaskoczeni oświadczeniem Warszawskich Zakładów Stomil z dnia 19.02.1994 o
sprzedaży, wraz z nami, budynku. Nie mając żadnych wątpliwości, że nastąpiło
naruszenie prawa, skierowaliśmy 11.03.1994 pismo do Prokuratury Wojewódzkiej
w Warszawie z wnioskiem o ustalenie legalności sprzedaży domu. Nie
otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.
Jak to możliwe, że Skarb Państwa wnosi w aporcie do spółki z
ograniczoną
Odpowiedzialnością majątek, który po czterech miesiącach zostaje sprzedany
osobom
fizycznym?
Czy trzypiętrowy budynek z wolnym lokalem użytkowym, w dobrym stanie
technicznym, w centrum Warszawy przy Arsenale wart był tylko 130 tys. zł. ?
Dlaczego przy sprzedaży pominięto lokatorów, którzy mieszkali w nim
od
ponad 30 lat?
Dlaczego osoba, której nazwisko pojawia się w akcie obdarowania
aportem Spółki, ma kancelarię w tym budynku, a jego „była żona” jest
właścicielką?

Dalej to nieustanna walka z właścicielami, ciągle usiłującymi wymusić od nas
różne opłaty nie mające żadnych podstaw prawnych.
W roku 2000, w oparciu o Ustawę z dnia 14 kwietnia
(Dz,Ust.nr.39poz.442) wystąpiliśmy do właściciela o przepisanie własności
zajmowanych przez nas lokali w trybie Art.3 .
Właściciel skutecznie unikał rozstrzygnięcia sporu aż do momentu
postanowienia Trybunału
Konstytucyjnego z dnia 30.10.2001 roku.
Na posiedzeniu Trybunału było aż trzech oskarżających natomiast
żadnego obrońcy
Sądzonego prawa. A przecież nawet przestępca ma prawo do obrony.
I tych właśnie nowych nabywców, którzy za plecami lokatorów kupili za bezcen
ich mieszkania Trybunał Konstytucyjny kreuje na „właścicieli”. W potocznym
języku takie transakcje nazywa się przekrętem lub hochsztaplerką.
Zdaniem Trybunału w tym sporze najemcy są osobami trzecimi, a szkodę
poniosłyby zakłady zbywające mieszkania!
Przecież zakłady same zadbały, żeby sprzedać domy zakładowe i to wbrew nam,
albo za naszymi plecami.
A może rzeczywiści zakłady straciły, ale za to zyskali prezesi?
W ten sposób staliśmy się niewolnikami nowych „właścicieli”, którzy zachowują
się wobec nas, szczególnie po ogłoszeniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego,
arogancko i agresywnie.
Dają wymówienia ludziom, którzy mieszkają tu po kilkadziesiąt lat i w tym
wieku nie mają już sił na przeprowadzki.
Wszelkie nasze informacje i oskarżenia nie są gołosłowne. To nie tylko zdanie
pokrzywdzonych i obrabowanych ludzi. Posiadamy także obszerną dokumentację
zgromadzoną w ciągu lat (również akty notarialne*), która ilustruje sposób w
jaki nas skrzywdzono.
Prosimy, błagamy !
Zadbajcie o sprawiedliwe Ustawy, naprawcie ten straszny błąd, chrońcie swoich
obywateli, których w podobnym położeniu znajduje się w całym kraju setki
tysięcy(jeżeli nie miliony)
Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Od redakcji
Problem napadów na dzieci jest mi doskonale znany, bo moich
synów napadano już kilka razy. Raz, kiedy chłopakowi ukradli
komórkę, zgłosiłem to policji. Straciłem kilka godzin czasu, by
na koniec usłyszeć od posterunkowego, który spisywał protokół,
że tak naprawdę to wszystko moja wina, bo po co kupowałem
dziecku komórkę. Po miesiącu od tego zdarzenia przyszło do mnie
pismo z prokuratury z informacją, że sprawa została umorzona z
powodu (i to mnie rozśmieszyło najbardziej): "Braku popełnienia
przestępstwa". Otóż w myśl polskiego prawa kradzież komórki o
wartości 250zl przestępstwem nie jest. Nie ważne są straty
moralne i krzywda jaką wyrządza się dziecku. Ciekaw jestem, czy
gdyby do gabinetu osoby, która wymyśla podobne bzdury i bierze
za to grubą kasę, wszedł bandzior i zabrał sobie jakiś przedmiot
wart 250zl to też nie byłoby to przestępstwo?! Podobnie jak
autor artykułu próbowałem coś podziałać na własną rękę. Miejsce
zdarzeń (okolice skrzyżowania Saskiej z Trasą Łazienkowską,
obwiesiłem plakatami z ostrzeżeniami przed bandytami oraz radami
jak się zachowywać (w dużym stopniu pokrywającymi się z tym, o
czym napisano w artykule). Już następnego dnia rano wszystkie
plakaty (a było ich z 10 w różnych miejscach) zostały zerwane.
To miejsce, podobnie jak Ostrobramska jest zresztą doskonale
znane z takich zdarzeń. Policja doskonale o tym wie, ale nie
robi kompletnie nic, żeby zapobiec napadom. Tłumaczą się tylko,
że napady nie są zgłaszane, więc nic nie mogą zrobić. No cóż
dopóki zgłąszających napad będzie się traktować jak intruzów, to
komu sie będzie chciało tracić czasu, żeby jeździć na policję.
Tłumaczenie, że więzienia są przepełnione jest śmieszne. Tu nie
chodzi o pakowanie młodocianych bandziorów do więzienia, ale o
zapewnienie bezpieczeństwa naszym dzieciom. Jeśli znane są
policji miejsca, gdzie dokonuje się rozbojów to ich psim
obowiązkiem jest te miejsca patrolować, zwłaszcza w godzinach
pracy szkoły. Mam taką propozycje dla Gazety (lub kogokolwiek,
kto ma czas i ochotę by się tym zająć), otóż proponuję założyć
stronę internetową, gdzie napadnięci mogliby przesyłać
informacje o miejscu i czasie dokonania rozboju. To z kolei
byłoby dostępne dla każdego. Może policja też by się tym
zainteresowala. Internet jest potężną bronią, którą można z
powodzeniem zastosować w walce z bandytami i radykalnie
zmniejszyć ilość przypadków napadów na dzieci. Można byłoby
opracować mapę miejsc wymagających patrolowania i wywierać
presję na policję, aby te miejsca patrolowała. Jeśli udało się
zwalczyć przestępczość w NYC, to da się i w Warszawie, Wrocławiu
czy Gdańsku. Trzeba tylko uznać, że te rozboje są groźne (a są)
i zacząć z tym walczyć a nie zajmować się wlepianiem mandatów za
złe parkowanie. Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Strona 4 z 4 • Wyszukiwarka znalazła 217 rezultatów • 1, 2, 3, 4
Powered by WordPress, © nudniejszy