Pismo do Ministra Sprawiedliwości

Wyświetlono wypowiedzi znalezione dla zapytania: Pismo do Ministra Sprawiedliwości




Temat: Odwołanie od wyroku NSA
Poszukuję kogoś, kto pomógłby mi napisać pismo do Ministra Sprawiedliwości z
odwołaniem od wyroku NSA(Naczelny Sąd Administracyjny), chodzi o samowolę
budowlaną.
Proszę także o kontakt ludzi, którzy znajdowali się w podobnej sytuacji.
Wszystkie wiadomości proszę przesyłać na konto:
no@polbox.com ,
lub na grupę.
Z góry dziękuję za pomoc.
Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Odwołanie od wyroku NSA


Poszukuję kogoś, kto pomógłby mi napisać pismo do Ministra
Sprawiedliwości z
odwołaniem od wyroku NSA(Naczelny Sąd Administracyjny), chodzi o
samowolę
budowlaną.


Od wyroków NSA   NIE PRZYSŁUGUJE ODWOŁANIE !!!! mozna jedynie napisać
podanie o rewizję nadzwyczajną.

powodzenia

Tomasz

Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Poseł Wasserman naciska na prokuraturę
Poseł Wasserman naciska na prokuraturę
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2876461.html
"Wassermann wysłał pismo do ministra sprawiedliwości Andrzeja Kalwasa, w
którym domaga się sprawdzenia, czy zarzuty postawione rodzeństwu pani ekspert
są słuszne. W rozmowie z nami poseł sugerował, że rodzina Emilii Nowaczyk może
mieć rację, uważając, że śledztwo przeciwko nim jest nieobiektywne.

Jeden z poznańskich prokuratorów komentuje: - Ta interwencja ma nam pokazać,
że rodzina pani ekspert ma mocne poparcie."

Taa, bo kiedy Belka każe Kalwasowi zająć się zarzutami wobec Cimoszewicza to
jest wszystko cacy i o żadnych naciskach na prokuraturę nie może być mowy, ale
jak poseł Wasserman, wróg z komisji, wysyła pismo to jest afera. Ale
hipokryzja. I znowu ulubiona metoda Wyborczej - własny komentarz jako
anonimowe źródło.

Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Cytat z ONET-u
Cytat z ONET-u
"Pod koniec kwietnia zapadła ostateczna decyzja sądu o nie wszczynaniu
śledztwa w tej sprawie. Nie pomogło również pismo do ministra
sprawiedliwości".
Nie z rzeczownikami pisze się łącznie. Tak uczą dzieci w szkole, tak trąbią
słowniki ortograficzne. I co? I pisownia rozdzielna jest nagminna. A może by
tak zmienić regułę? Bo jeżeli 90% piszących pisze tak właśnie ("nie
wszczynanie", "prosimy o nie palenie"), to może coś w tym jest? Może tak
właśnie jest sensowniej, bliżej ducha języka polskiego?
JK Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Oszukani na Hawajach
Oszukani na Hawajach
podobna historia byla w roku 2002-Work and Travel w San Diego. Prokuratura
wszczela postepowanie z urzedu we Wroclawiu przeciw Guliwer Exchanges po czym
je umorzyla. Sugeruje skierowac pismo do Ministra Sprawiedliwosci.
piszcie po rade: arches@interia.pl Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Z polecenia posła
Jeszcze jeden przykład na to, że weryfikacja w SLD to po prostu
przedwyborcze oszustwo.

W żadnym cywilizowanym kraju minister sprawiedliwości nie
ingerowałby w sprawie przyjęcia kandydata do pracy w policji.

Tym razem MINISTER SPRAWIEDLIWOŚCI trafił w dziesiątkę. Pomógł
otrzymać pracę w policji jakiemuś bandziorowi, który nie tylko
spowodował wypadek prowadząc samochód w stanie nietrzeźwym,ale
jeszcze czuł się na tyle bezkarny, że po wypadku odmówił
badania alkomatem powołując się na pismo od MINISTRA
SPRAWIEDLIWOŚCI do komendanta policji.

W kraju cywilizowanym byłby to prawdopodobnie koniec kariery
politycznej pana ministra Kurczuka. No ale w krajach
cywilizowanych nie istnieją kryminogenne polityczne
nomenklatury. A do takiej właśnie kryminogennej nomenklatury
należy polski MINISTER SPRAWIEDLIWOŚCI pan Grzegorz Kurczuk.

Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Z polecenia posła
Gość portalu: tomek 1 napisał(a):

> Jeszcze jeden przykład na to, że weryfikacja w SLD to po
prostu
> przedwyborcze oszustwo.
>
> W żadnym cywilizowanym kraju minister sprawiedliwości nie
> ingerowałby w sprawie przyjęcia kandydata do pracy w policji.
>
> Tym razem MINISTER SPRAWIEDLIWOŚCI trafił w dziesiątkę. Pomógł
> otrzymać pracę w policji jakiemuś bandziorowi, który nie tylko
> spowodował wypadek prowadząc samochód w stanie nietrzeźwym,ale
> jeszcze czuł się na tyle bezkarny, że po wypadku odmówił
> badania alkomatem powołując się na pismo od MINISTRA
> SPRAWIEDLIWOŚCI do komendanta policji.
>
> W kraju cywilizowanym byłby to prawdopodobnie koniec kariery
> politycznej pana ministra Kurczuka. No ale w krajach
> cywilizowanych nie istnieją kryminogenne polityczne
> nomenklatury. A do takiej właśnie kryminogennej nomenklatury
> należy polski MINISTER SPRAWIEDLIWOŚCI pan Grzegorz Kurczuk.
> ,,,,,,,,,,<<<<<<<Zmien nicka na TOMEK ZERO bedzie wiadomo
nic nie znaczacy zajadly, zlosliwy, siejacy
nienawisc . Zadnej rzeczowej dyskusji wnoszacej odrobine
wiedzy lub refleksji tylko wrrrrrrr, wrrrrrrr, na wszystkich
twoich postach .Pewnie gastrolog by sie przydal . Twoja
opcja polityczna bez okreslen jest znana , zdabadz sie raz
na bezstronnosci nie krzycz. Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Prokurator do PSS Społem Radom
Proponuję aby Pani Przewodnicząca OPZZ napisała pismo do Ministra
Sprawiedliwosci Pana Ziobro wygląda na jedynego któremu zależy na powsadzaniu
tych cwaniaczków a osoby zainteresowane kontaktowały się z Panią Przewodniczącą
i składały podpisy pod tym pismem. Oczywiście z zachowaniem pelnej dyskrecji
przez tą Panią żeby nie narażać pracowników na zemstę ze strony tych "bossów".
Osoby już nie pracujące nie powinny mieć zachamowań i obaw. Pan Ziobro będzie
wiedział co z tym zrobić. Jest możliwość dostarczenia tego pisma bezpośrednio
do kancelarii Ministra. Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Student ugodzony nożem na pętli pod Dworcem Cen...
> W ramach oszczednosci proponowalem i wyslalem pismo do ministra
>sprawiedliwosci, /wtedy byl to Lech Kaczynski/ o zakup dzierzawe 100 np.
> miejsc w celach na Kamczatce czy innym odleglym rosyjskim wiezieniu,
> dla szczegolnych przypadkow, jak akurat wspomniany.
> Ale nikt do tej pory nie podjal tematu a przeciez czy placi sie za utrzymanie
> w wiezieniu polskim czy rosyjskim to strata dla podatnikow ta sama.
> Strach przed taka wycieczka niejednego na pewno otrzezwilby. Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Polska uniemożliwiła zawarcie małżeństwa
Polska uniemożliwiła zawarcie małżeństwa
Polskie służby więzienne naruszyły Europejską Konwencję Praw
Człowieka - uznał Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Chodzi o
uniemożliwienie ślubu więźnia.

Skazany Paweł J. w czasie pobytu w zakładzie karnym poznał M.H.,
która odbywała karę w tym samym więzieniu. Kiedy przeniesiono go do
innego zakładu, w czerwcu 2003 roku złożył wraz z nią wniosek o
zezwolenie na zawarcie małżeństwa w więzieniu. Na wniosek odmownie
odpowiedział dyrektor okręgowy Służby Więziennej. Mężczyzna
skierował skargę do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Władze więzienne powoływały się m.in. na "potrzebę zagwarantowania
porządku i bezpieczeństwa w zakładzie". Zwróciły uwagę, że "związek
zaczął się i rozwijał się w sposób nielegalny, poprzez przesyłanie
grypsów i z punktu widzenia społecznej rehabilitacji skazanych nie
jest godzien ochrony prawnej". Mężczyzna zwrócił się do Sądu
Okręgowego we Wrocławiu, ten jednak przekazał sprawę dyrektorowi
Służby Więziennej. Decyzja była odmowna.

Paweł J. interweniował u Rzecznika Praw Obywatelskich, skierował też
pismo do ministra sprawiedliwości. Ostatecznie po kilku miesiącach,
w listopadzie 2003 roku uzyskał przepustkę na zawarcie ślubu. Jednak
jak wynika z informacji Trybunału, ślubu tego nie zawarł.

Mężczyzna skierował skargę do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.
Domagał się 20 tys. euro zadośćuczynienia. Trybunał zasądził na jego
rzecz 1 tys. euro tytułem zadośćuczynienia za straty moralne oraz
1,5 tys. euro tytułem pomocy prawnej.

W ocenie Trybunału wolność osobista nie jest warunkiem koniecznym,
by korzystać z prawa do zawarcia małżeństwa. "Więzienie pozbawia
osobę jej wolności oraz pewnych praw i przywilejów. Nie znaczy to
jednak, że osoba przebywająca w areszcie nie może czy jedynie
wyjątkowo może korzystać z jej prawa do małżeństwa" - uznał Trybunał.

www.rp.pl/artykul/415201_Trybunal_po_stronie_wieznia.html
Ciekawe. A w innych przypadkach państwo zabrania zwierania małżeństw
i to bez konsekwencji. A gdyby pan osadzony chciał zawrzeć ślub
kościelny, to odmowa podlegałaby zaskarżeniu jako naruszenie
wolności religijnej? Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: faszystowskim pozdrowieniem...od LPR
Przerzucanie piłeczki- LPR oskarża o SLD o nazizm
Oświadczenie komisji etyki poselskiej ucieszyło LPR do tego stopnia, że
oskarżyła SLD o szerzenie nazizmu, poprzez gestykulację. Wiecie, totalna paranoja.

"Poseł LPR: Nazistowskie gesty posłów SLD
W odpowiedzi na krytykę ze strony SLD wobec dwóch posłów LPR, których zdjęcia z
uniesionymi prawymi rękami opublikował "Fakt", rzecznik Ligi Piotr Ślusarczyk
oznajmił, że ma dowody na to, iż posłowie Sojuszu wykonywali gest nazistowskiego
pozdrowienia.
Jako dowód pokazał zdjęcia m.in. Piotra Gadzinowskiego i Joanny Senyszyn, którzy
machali rękami, stojąc na mównicy sejmowej. Ślusarczyk zaapelował w związku z
tym do Sojuszu, by swoich posłów mierzyli taką samą miarą jak innych i we
własnych szeregach "ścigali nazizm".
Na pierwszej stronie "Fakt" zamieścił zdjęcia Bogusława Sobczaka i Szymona
Pawłowskiego z uniesionymi prawymi rękami. Według dziennika, posłowie LPR
"wznoszą ręce w nazistowskim pozdrowieniu", "Fakt" nazwał ich "naziposłami".
Posłowie Ligi już zapowiedzieli, że oskarżą autorów tekstu o zniesławienie.
Klub parlamentarny SLD skierował pismo do ministra sprawiedliwości Zbigniewa
Ziobry z pytaniem, co zamierza zrobić w związku z zachowaniem posłów LPR. Sojusz
złożył też wniosek w tej sprawie do komisji etyki poselskiej.
Na uwagę, że obydwoje posłowie z SLD machali swoim kolegom, stojąc obok
okupującego mównicę Roberta Strąka (LPR), Ślusarczyk odpowiedział: "nie widzę
różnicy między tymi zdjęciami".
"Dziennikarze »Faktu« nie będą w stanie udowodnić, czy gesty wykonywane przez
posłów Ligi były statyczne czy dynamiczne" - dodał.
"Ewidentnie widzę, że poseł Gadzinowski - posługując się retoryką SLD - promuje
nazizm" - zaznaczył.
Dowodem na gesty nazistowskie w szeregach lewicy miałyby być także, wyszukane
przez LPR, dwa zdjęcia Marka Borowskiego, który wyciągniętą prawą ręką pozdrawia
zebranych na konwencji prezydenckiej oraz kilka fotografii prezydenta Aleksandra
Kwaśniewskiego, który wykonuje podobny gest.
Ślusarczyk podkreślił, że SLD taką samą miarę, jaką stosuje do posłów z innych
ugrupowań, powinno stosować do posłów z własnego ugrupowania.
"SLD powinno popatrzeć, co się dzieje w ich klubie. Apelujemy, żeby ścigając
nazizm, zaczęli od własnego ugrupowania" - dodał.
Rzecznik LPR zaznaczył też, że zdjęcia posłów LPR opublikowane w "Fakcie" nie
mają charakteru nazistowskiego, czy hitlerowskiego.
"Dziennikarze będą musieli to udowodnić" - dodał.
"Ale co posłowie robią na tych zdjęciach - dopytywali dziennikarze - machają,
żegnają się, witają?".
"Przede wszystkim mają uniesioną dłoń, ale z czym to jest związane nie mam
zielonego pojęcia" - odparł Ślusarczyk."
wiadomosci.onet.pl/1209174,11,item.html=======
szukanie idiotów?
Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Leśna mafia w Ostrowcu
Leśna mafia w Ostrowcu

Ofiary leśnej mafii
Właściciele prywatnych lasów z powiatu ostrowieckiego proszą ministrów o
pomoc w walce ze złodziejami drewna
OSTROWIEC. - Złodzieje wycinają nasze lasy. Drewno trafia od razu do tartaków
albo do kominków w domach. Nas nikt nie chroni: ani policja, ani leśnicy, ani
władze samorządowe - alarmują właściciele prywatnych lasów.

Nie żałują surowych osądów, ani gorzkich słów. Przyznają, że z problemem
wycinania w pień należących do nich lasów borykają się od ośmiu lat, ale
przez dwa ostatnie to już prawdziwa plaga.

TRZEBIĄ LASY
- Złodzieje wycinają wszystko, co większe i dorodniejsze. Za ulicą Iłżecką -
w rejonie Miłkowskiej Kolonii, Kurzaczy, Sarnówka - to lasy już zupełnie
przetrzebione. Jeszcze kilka lat i nie będzie gdzie z dziećmi na spacery
wychodzić. Same pnie wystają. Człowiek boi się do własnego lasu wejść, żeby
od złodzieja w głowę nie zarobić - mówi jeden z właścicieli lasu w gminie
Kunów.
- Policja rozkłada ręce. Mówi, że niewiele może, bo trudno hektarów lasów
pilnować kilku policjantom. Leśnicy tłumaczą, że prywatnych lasów nie
pilnują, a złodziejom w to graj. Najgorzej jest od czasu, kiedy w okolicy
powstało kolejnych osiem czy dziewięć tartaków - przyznaje drugi z mężczyzn.

LEŚNA MAFIA
- To działa jak mafia. Chłopi wycinają drzewo, przygotowują wieczorami,
zwłaszcza w piątki i soboty, kiedy mniej mundurowych można spotkać i na
ustaloną godzinę do tartaków dostarczają albo mieszkańcom Ostrowca na opał -
opowiada o schemacie kradzieży mężczyzna.
Problem wycinania i kradzieży drzew z lasów państwowych i prywatnych jest
doskonale znany ostrowieckim policjantom, leśnikom, pracownikom Starostwa
Powiatowego.
- Wyręby lasów przybrały na sile w ostatnich latach, kiedy powstały tartaki i
skupy drewna. W lasach chłopskich to co najlepsze zostało już wycięte -
potwierdza Mirosław Ziółkowski, zastępca nadleśniczego Nadleśnictwa Ostrowiec
Świętokrzyski. - Straż Leśna zwalcza przestępczość w lasach państwowych, w
prywatnych robi to policja. Kiedy jednak mamy zgłoszenie o kradzieży,
sprawdzamy je za każdym razem. Kontrolujemy też tartaki - dodaje Ziółkowski.

PROSZĄ MINISTRÓW
Właściciele ostrowieckich lasów wystosowali w sprawie kradzieży pismo do
ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i ministra spraw wewnętrznych
Ludwika Dorna. Proszą o wsparcie w walce ze złodziejskim procederem.
- Przecież można by specjalną grupę ludzi do tego zorganizować. Jakby raz,
drugi kogoś zatrzymali z tą samą asygnatą albo nieoznakowanym drewnem, sprawa
byłaby jasna. A tak jesteśmy bezradni, nie ma kto nas chronić. W ciągu 5 lat
wycięli mi ponad 50 drzew. Straciłem na tym jakieś 5 tysięcy złotych - żali
się jeden z właścicieli lasów.
Zanim do akcji wkroczą ministrowie, mamy zapewnienie, że zwalczaniem
kradzieży zajmą się usilniej ostrowieccy policjanci.


Jerzy Pasternak, nadleśniczy Nadleśnictwa Ostrowiec Świętokrzyski:
- Nadleśnictwo Ostrowiec Świętokrzyski obejmuje 17,5 tysiąca hektarów na
terenach powiatów ostrowieckiego, opatowskiego, częściowo sandomierskiego i
starachowickiego. Oprócz tego mamy ponad 10 tysięcy hektarów lasów
chłopskich, czyli kilkanaście tysięcy działek leśnych, często
poprzeplatanych, przylegających do lasów państwowych. Trudno taki duży teren
właściwie kontrolować.
Agnieszka WYKROTA-PRZYSIWEK wykrota@echodnia.eu



Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: I kto to mówi , czyli Nizieński......
kaucz,kaucz,kaucz...........
W stanie wojennym prokurator Andrzej Kaucz wsadzał niewinnych ludzi do
więzienia. Młoda pani prokurator wyleciała z pracy, bo odmówiła podpisania się
pod protestem przeciwko odwołaniu Kaucza, gdy media przypomniały jego wyczyny.
Prokurator Katarzyna Burzyńska nie pracuje dziś w prokuraturze. Nadal sporo
czasu spędza w sądzie, tyle że w zupełnie innym charakterze. Od czterech lat
walczy o powrót do pracy.
Wszystko przez kilkunastozdaniowe pismo do ministra sprawiedliwości, pod którym
nie zgodziła się podpisać. „My, jego podwładni...” – tak napisali o sobie w
styczniu 1998 r. prokuratorzy i inni pracownicy wrocławskiej
prokuratury. „Jego”, czyli prokuratora Andrzeja Kaucza, odwoływano właśnie z
funkcji prokuratora wojewódzkiego, bo przeciwko obecności na eksponowanym
stanowisku protestowali ci, których Kaucz w stanie wojennym wsadzał do
więzienia.
Wrocławscy prokuratorzy napisali: „Wyrażamy zaniepokojenie informacjami
prasowymi o mającym nastąpić odwołaniu z funkcji prokuratora wojewódzkiego we
Wrocławiu Andrzeja Kaucza (...) Pragniemy zdecydowanie odeprzeć pojawiający się
zarzut jakichkolwiek prób zaangażowania politycznego prokuratora Kaucza. My,
jego podwładni, wiemy to najlepiej”.
Z pismem takiej treści w pokoju prokurator Katarzyny Burzyńskiej zjawiła się
prok. Elżbieta Grocholska-Ostrejko, wiceszefowa Prokuratory Wrocław-Śródmieście.
– Najpierw namawiała mnie do podpisu w miarę grzecznie. Tłumaczyła, że ma
powody, by być Kauczowi wdzięczna. Potem powiedziała, że ważne jest, żeby pod
listem były podpisy „całej załogi”, bo będzie on wysłany do mediów. Kiedy mimo
to odmówiłam, przypomniała mi, że to ona jest tu przełożoną, a ja podwładną. W
końcu usłyszałam coś w rodzaju stwierdzenia, że powinnam sobie zdawać sprawę,
że prokurator Kaucz ma długie ręce – wspomina Burzyńska.
Mimo tak rozbudowanej argumentacji szefowej Burzyńska odmówiła. List, wraz z
informacją, że podpisała go „cała załoga” prokuratury, przeczytała w
lokalnej „Gazecie Wyborczej”.
– Nie podpisałam się pod petycją nie z powodów politycznych, tylko dlatego, że
jestem prokuratorem i obowiązuje mnie moje przyrzeczenie. Jako prawnik nie mogę
popierać prokuratora, który wielokrotnie naruszał prawo, w szczególności po 13
grudnia 1981. Tym bardziej, że nieprawdziwe są twierdzenia pana Kaucza, iż
tylko stosował obowiązujące w stanie wojennym przepisy. Oskarżał na podstawie
przepisów stanu wojennego jeszcze przed ich wejściem w życie, czyli ewidentnie
łamał prawo.
Trochę o braku „politycznego zaangażowania”
O „zaangażowaniu politycznym” Kaucza negowanym w 1998 r. przez „całą załogę”
wrocławskiej prokuratury mieli okazję przekonać się m.in. pracownicy
wrocławskiego Pafawagu, którzy po 13 grudnia 1981r. zorganizowali strajk.
Huberta Hanusiaka, skazanego za zorganizowanie strajku, prokurator szantażował,
że jeśli nie podpisze zeznań, to nie otrzyma zgody na widzenia z żoną.
Absurdalnego aktu oskarżenia Kaucza nie chciał rozpatrzyć pierwszy wyznaczony
skład sędziowski, więc wyznaczono drugi. Kaucz zażądał dla Hanusiaka sześciu
lat więzienia oraz przepadku mienia. Sąd skazał go na trzy lata. Przepadku
mienia nie orzekł, jednej wcześniej komornik na wszelki wypadek opieczętował
domowe sprzęty działacza „Solidarności”.
W więzieniu Hanusiak podupadł na zdrowiu, w końcu trafił do szpitala, gdzie
przeszedł dwie operacje. W 1995 r. wykryto u niego raka. Zmarł w 1998 r.
Kaucza zapamiętała też Barbara Labuda, obecnie pracująca w Kancelarii
Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Prokurator oskarżał ją o „współpracę z
obcymi wywiadami i zamach na interesy polityczne PRL”. Pretekstem były jej
kontakty z Radiem Wolna Europa. Dla Władysława Frasyniuka, którego oskarżył o
antypolską działalność, Kaucz zażądał 10 lat pozbawienia wolności. Sąd skazał
go na sześć. Gdy Kaucz został w 1989 r. negatywnie zweryfikowany,
wstawiennictwu Frasyniuka zawdzięczał możliwość dalszej pracy w prokuraturze.
Ze względu na męża proponuję niedostateczny
W 1980 r. Kaucza miał okazję poznać Jan Burzyński, przyszły mąż Katarzyny
Burzyńskiej. Na aplikację prokuratorską trafił do grupy zwalczającej korupcję i
afery gospodarcze. W grupie tej był prokurator Andrzej Kaucz.
Do 13 grudnia grupa Kaucza, zwana „Brygadą tygrysa”, ścigała afery gospodarcze.
Po 13 grudnia zajęła się oskarżaniem działaczy „Solidarności”. Burzyński, syn
oficera AK, złożył rezygnację. Był jedynym wrocławskim prokuratorem, który
podjął taką decyzję. Kaucz próbował nakłonić go do jej zmiany. Bezskutecznie.
Kilka lat później los po raz kolejny zetknął Kaucza, już jako prokuratora
wojewódzkiego, z rodziną Burzyńskich. W 1996 r. Katarzyna Burzyńska, wnuczka
przedwojennego sędziego, postanowiła podjąć pracę w prokuraturze. Zdała egzamin
na etatową aplikację prokuratorską, jednak nie została przyjęta. Jak
stwierdziło kolegium prokuratorskie na czele z prokuratorem Andrzejem Kauczem,
uzyskała zbyt słaby wynik na egzaminie pisemnym.
Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego tematu
Powered by WordPress, © nudniejszy